– Wygląda na to, że Kuba zatoczyła koło – stwierdził Chance, przysiadając się do Carmelliniego przy barze. Musiał podnieść głos, by zagłuszyć muzykę rozbrzmiewającą za otwartym oknem. .
Zna już odpowiedź.. Podobieństw do jego ulubi «conego filmu.. - Tylko wtedy, gdy nam na to pozwoli. On nie jest taki jak inni, ten Srebrny Język. Jest od nas lepszy. Rozumiesz? To nie będzie nasz wybór. Jeśli zechce, żebyśmy się dowiedzieli, kim jest lub gdzie jest, jeśli zechce przestać, wtedy przyjdzie. Tyle że on tego nie zrobi. Nie przestanie.. — Idzie jak z płatka — wyszeptał do Berga.. Myślał o przyjaciołach. Co niby miałby powiedzieć? Chciałbym tylko, abyś wiedział, że udaję się do mieszkania 44 przy 95 Zachodniej 52. Dlaczego? Cóż, istnieje taka możliwość, że mogłoby się stać coś, co uczyniłoby tę informację użyteczną. Co by się miało stać? Nie mogę tego teraz wyjaśnić, ale... Czy to niebezpieczne? Oczywiście, że nie. Skąd ten wniosek? Stąd, że zatelefonowałem do ciebie? No, przypuszczam, że musiało ci się to wydać trochę dziwne, ale... Och, zapomnij o tym, chłopie. W momencie odłożenia przez niego słuchawki każdy z jego przyjaciół zadzwoniłby na policję i już by wyły syreny policyjne.. - Niedługo zaczną się zjeżdżać goście - szepnęła. Szybko skinął głową.. - Gdzie twój brat?. Siedząc na surowej drewnianej ławce za trzynastoma rycerzami, Leonardo i młoda Abigail przypatrywali się rytuałowi otwarcia. Był niezwykle prosty. Mężczyźni, przystrojeni w białe tuniki, zajmowali miejsca przed swoimi siedzeniami. Potem, na prośbę wielkiego mistrza, przez krótką chwilę pogrążali się w zadumie, a następnie siadali. Botticelli zwracał się do nich „bracia”. Wyjaśnił, co się wydarzyło. Nie pominął żadnego szczegółu. Opowiedział, jak ze strachu posłuchał szantażującego go Borgii, jak mu służył. Mówił o swojej zdradzie, o uwięzieniu rodzeństwa ze świętej dynastii, śmierci Jeróme’a, uwolnieniu Abigail, o jej ciąży... Pozostali słuchali w milczeniu. Raz tylko – kiedy Botticelli wspomniał o stanie dziewczyny i wymienił imię ojca przyszłego dziecka, szmer oburzenia rozszedł się po sali. Nawet płomyki świec wydawały się zdrętwiałe ze zgrozy. Po wystąpieniu Botticellego zabrał głos jeden z braci. Siedział po prawej ręce wielkiego mistrza. Leonardo nie wiedział, kto to jest – jak zresztą nie znał pozostałych jedenastu członków..